Przejdź do sklepu Artysty Czytasz bloga:
Fiszerowa


  • Świąteczna biżuteria

    Święta Bożego Narodzenia nierozerwalnie kojarzą mi się z pięknie ozdobionym domem, spotkaniami z rodziną przy świątecznym stole i kobietami w eleganckich "małych czarnych" lub białych bluzkach. A na taką okazję jako dodatek najlepsze są perły.

    Dla mnie mistrzynią wykorzystania pereł w biżuterii jest Marianne Anderson. Jej czarne srebro w połączeniu ze złotem i perłami nie ma sobie równych. Z inspiracji tymi pracami powstała moja dzisiejsza seria "Bożonarodzeniowych" kolczyków.

    Będę zaszczycona jeśli tegoroczne święta spędzicie w kolczykach z mojej pracowni.
    Iza Kozłowska - Fiszerowa

    Fiszerowa: Atłasowe święta   Fiszerowa: Kolczyki Marianne Anderson   Fiszerowa: Ażurowe święta  
  • Jesień przyszła a z nią...

    ... Swetry! Uwielbiam swetry - ciepłe, miękkie, grube, miłe...
    A najbardziej na świecie golfy. Ci którzy mnie znają, pewnie potwierdzą, że Fiszerowa i golf to jedność. Ze słabości do golfów niejako automatycznie zrodziła się potrzeba noszenia dużych, widocznych naszyjników. A jak duży i widoczny to koniecznie łańcuch! Dziś przestawiam Wam biżuterię, która jest mi najbliższa.
    Nowa kolekcja "Chain" to połączenie efektownych, dużych minerałów i srebrnych łańcuchów. W mojej galerii znajdziecie dziś piękne agaty, stichtyty, jaspisy i sardonyksy. Mam nadzieję, że to początek kolekcji, którą będę uzupełniała wraz z rosnącym apetytem Klientek :).

    I koniecznie załóżcie dziś sweter! Strasznie zimno i wietrznie za oknem ;)

    Fiszerowa: Stichtyty z kolekcji Chain   Fiszerowa: Agaty z kolekcji Chain   Fiszerowa: Sardonyksy z kolekcji Chain  
  • Materiałowe fascynacje - cz. 1

    Zdarza mi się zostać oczarowaną jakimś surowcem... Najczęściej są to minerały. Od zawsze mój zachwyt wzbudza agat koronkowy, jaspis oceaniczny i kryształ górski. Czasami fascynacje są krótkotrwałe i dotyczą konkretnego kamienia czy korala. Tym razem jednak chciałabym Wam zaprezentować coś wyjątkowego...
    Na jej ślad wpadłam ponad rok temu. Zobaczyłam proste, surowe naszyjniki i... wpadłam po uszy :). Czekałam długie miesiące, aż wreszcie, całkiem niedawno, stałam się jej szczęśliwą posiadaczką. Panie i Panowie mówię tu o MUSZLI TĘCZOWEJ. Jest po prostu niesamowita. Cięte i szlifowane brzegi tworzą bajeczną fakturę i piękne kolory. Te cienkie plasterki wyglądają jak srebrno-błękitno-szary zamsz. Mienią się i połyskują a jednocześnie ze względu na kształt pozostają surowe i ascetyczne.
    Tydzień temu wykonałam z nich pierwszą biżuterię - naszyjnik i bransoletę "Srebrny mech". Dziś dodałam jeszcze jeden naszyjnik "Poudre".
    Spójrzcie i zakochajcie się tak jak ja :).

    Fiszerowa: Muszla tęczowa w bransolecie Srebrny mech   Fiszerowa: Muszla tęczowa w naszyjniku Poudre   Fiszerowa: Muszla tęczowa w naszyjniku Srebrny mech