|
|
|
W poprzednim życiu musiałam być Japonką…
A w obecnym nieodparta potrzeba tworzenia sprzęgła się z głębokim zachwytem nad składowymi kultury kraju z drugiego krańca świata…
Kiedy po raz pierwszy natknęłam się na drzeworyty starych mistrzów- Utamaro i Hokusai- najpierw w sieci, potem na żywo w krakowskim Centrum Kultury Japońskiej Manggha-od razu pojęłam, że odnalazłam ten rodzaj estetyki, który najbardziej odpowiada mojemu sposobowi postrzegania, zmysłowi kompozycyjnemu i poczuciu harmonii. Nadając wymiar praktyczny swojemu zamiłowaniu do sztuk japońskich zaczęłam zajmować się origami. Tak natknęłam się na znakomitej jakości papier japoński yuzen, naśladujący kolorystykę i wzornictwo materiałów stosowanych do tworzenia kimon.
Bo kimon się nie szyje, kimona się tworzy... To swoiste dzieła sztuki. Techniki tkania, farbowania, wyszywania i sztuka krawiecka tych strojów to osobna historia.
Do rangi sztuki urasta również umiejętność przywdziania kimona, którą najlepiej posiadły zwiewne motyle ulic Kioto-gejsze.
Wolę jednak przydomek `geiko`- znaczący tyle co `człowiek sztuki`... odtwarzam ich niepowtarzalny wdzięk i urok, wystudiowaną grację i elegancję, kłaniając się starym mistrzom drzeworytu, którzy namiętnie je podglądali i uwieczniali w swoich pracach.
|
| Zaloguj się aby skomentować |
|
|
| |
|
|
Nie ma jeszcze komentarzy
|
|